Zacznij od Bacha muz. Zbigniew Wodecki sł. Janusz Terakowski ar. J. Bagińska, A. Wołodczenko $sopran ń=#hj #d/ `\l.ł="swń ź rśw [ q8ś q8ś ź ć[ł; ł="f.źj.y'cn "g.źj.y'cd.zj.ź j.[i.]'cw."e f.[i.]'cj.yi.[ i.%h.ź'ci.%h.ź'c i.%h.ź'cśj.ź #,"6ww$6'c żł; #;"6ww$6'c ż ł=$p66 6.c%cżęń oęę ę.cżczńw nńń ńńę6 "]'c t.6 $6p6 6.c%cżęń oęę ę.cżczńw nńń n;ńę6 "]'c ]ł; ł="swń ź rśw [ q8ś q8ś #,.u"w$6'cł`"ź $żć)ł; #;.u"w$6'cł`"] $ż'c# żćółk $alt #d/ `\l.ł="pśś % q77 ż q77 q77 ż żł; ł="f.żi.ź'cs g.%i.ź'ci.źi.ź h.%g.['c8.e f.żh.['ch.[i.[ g.%h.%'cg.%h.%'c g.%h.ź'cśi.ź #,"6śść8'c ć[ł; #;"6śść8'c ć[ ł=$nńń nńń tww tww sśś wśśś ź'c scć86 $ńnń nńń tww tww sśś s;śśś źc ć[ł; ł="pśś % q77 ż q77 q77 #,"ż żł; #;"ź ć[ źłk $tenor #d/ `#l.ł="nę6 z oęę y nńń oęę z żł; ł="d.ye.ż'cp e.zg.%'cg.%g.% g.ze.%'c7.e d.yf.ż'cf.żf.ż g.%f.%'cg.%f.%'c g.%f.%'c7g.% #,"6666'c żł; #;"6666'c ż ł=|sśś sśś r88 r88 qś"7 7777 pcqc p.6 |śsś sśś r88 r88 qś"7 q;777 ż'c żł; ł="nę6 z oęę y nńń oęę #,"z żł; #;"ż ż żłk Tum tum tum... Gdy musisz wstać, choć tulisz tak pod głową obłoczek snu i słów tyle znasz uczonych cicho przez noc, a tu dzień wstaje już, kolorowo witaj. Gdy musisz wstać, bo słońce już zawiesza na szczytach wież poranny swój szal i rusza, cień w długi marsz, wokół drzew krząta się ptaków rzesza, witaj! Zacznij od Bacha, nim słońce po dachach, zeskoczy jak kot po nocy ćmej. I zacznij od Bacha, gdy w progu się waha ktoś, kto winien wejść, a może nie, Tum tum tum. $bas #d/ `#l.ł=|sśś nwś tś8 tś8 sśś sśw ] "6ęńwł; ł=|i.źi.ź'cs "e.ze.z'ce.ze.z e.]d.z'cę.e d.yd.y'cd.yd.y d.%f.y'cd.%f.z'c e.%f.z'cęe.z #,"6ęęw "6ęńwł; #;"6ęęw'c ] ł=|p88 q77 o77 p66 n76 ęęńń z'c o.6 6r8 q77 o77 p66 n76 o;ęńń z 6ęńwł; ł=|sśś "ęńwś tś8 tś8 sśś sśw #,|] "6ęńwł; #;|] ż źłk Tum tum tum... Gdy musisz wstać, choć tulisz tak pod głową obłoczek snu i słów tyle znasz uczonych cicho przez noc, a tu dzień wstaje już, kolorowo witaj, witaj, witaj. Gdy musisz wstać, bo słońce już zawiesza na szczytach wież poranny swój szal i rusza, cień w długi marsz, wokół drzew krząta się ptaków rzesza, witaj! Zacznij od Bacha, nim słońce po dachach, zeskoczy jak kot po nocy ćmej. I zacznij od Bacha, gdy w progu się waha ktoś, kto winien wejść, a może nie, wejść nie może. Tum tum tum.