Powrót na stronę głównąProblemy Osób NiepełnosprawnychPowrót na stronę główną
 



Nie ma możliwości by decyzja orzekania o stopniu niepełnosprawności była podejmowana obiektywnie?

    Przeglądając magazyn dla niepełnosprawnych, ich rodzin i przyjaciół ,,INTEGRACJA", maj - czerwiec, 3/2002 (54), uwagę moją zwrócił artykuł pt.: ,,Schorowane orzecznictwo" - tekst autorstwa Agaty Ramus, w którym to artykule na uwagę zasługuje głównie kilka fragmentów np.: ,,Orzeczenie nieobiektywne", gdzie w krótkiej informacji pani Barbara Sławińska Dyr. Departamentu Orzecznictwa Lekarskiego, Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie (na str. 42) wypowiada się: cytuję dosłownie: ,,To, czym kieruje się lekarz orzecznik ZUS, znajduje się w ustawie.
    Orzeczenie podejmowane jest indywidualnie. Podczas dokładnego badania lekarskiego oceniany jest m.in. stan pacjenta, wiek, postęp choroby,. Nie ma wytycznych, lekarz kieruje się zapisami w ustawie. Nie ma możliwości, żeby decyzja podejmowana była obiektywnie. Jeżeli osoba ubiegająca się o świadczenie nie jest zadowolona z orzeczenia, może w ciągu jednego miesiąca za pośrednictwem ZUS odwołać się do Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Za odwołanie nie trzeba płacić."
    Podpisane Barbara Sławińska ... j.w.
    Dlaczego pani Barbara twierdzi, że nie ma możliwości ..., ja to zrozumiałem, że: decyzje orzeczników mają być nieobiektywne. Nie zwróciłbym uwagi na sformułowanie, że czasami dochodzi do nieobiektywnych decyzji, gdyż orzecznik też człowiek i popełnia błędy i wtedy ZUS stara się te decyzje ,,naprawić", dając możliwość odwołania od krzywdzących decyzji, lub coś w tym rodzaju
...

Początek strony

 

Czytaj artykuł poniżej:

Schorowane  orzecznictwo

        Od 1 września 1997 roku mamy system orzekania o niepełnosprawności. Nie ma już komisji lekarskich do spraw inwalidztwa i zatrudnienia. Ich kompetencje rozdzielono pomiędzy dwie różne instytucje, zajmujące się dwoma rodzajami orzecznictwa. Zakład Ubezpieczeń Społecznych poprzez lekarzy orzeczników prowadzi orzecznictwo rentowe. Orzecznictwo pozarentowe sprawują powiatowe i wojewódzkie zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności.

        Bocznym torem tego sytemu są komisje - lekarska MON i MSWIA oraz Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KROS). Nie zmienił się sposób myślenia o niepełnosprawności, ale zmieniły się zasady jej orzekania. Miało być prościej, łatwiej i rzetelniej. Tymczasem znów niepełnosprawni stali się obiektem jeszcze większych nieporozumień. Z bogatej korespondencji i rozmów z Czytelnikami wybraliśmy trzy przypadki orzekania o niepełnosprawności.Początek strony

Odbierane, dawanie

         „Jestem na wózku od dzieciństwa, ale przepracowałam 23 lata” - mówi Katarzyna R. z woj. pomorskiego, - „Stawiałam się w tym czasie, co dwa lata na komisje KlZ-owskie. Po zmianie systemu orzecznictwa orzecznik ZUS-u odebrał mi prawo do renty, wysyłając do opieki społecznej”.

        Głuchoniema Irena W. z Lublina miała więcej szczęścia, ale przeszła za to więcej upokorzeń. O potrzebie orzeczenia grupy inwalidzkiej dowiedziała się po zdobyciu matury w szkole powszechnej, kiedy nie mogła znaleźć pracy na rynku otwartym i zgłosiła się do spółdzielni inwalidzkiej. Powiedziano jej: „Zatrudnimy, ale musi pani zdobyć orzeczenie inwalidzkie”. Trwała niepełnosprawność od dzieciństwa i tak nie uchroniła jej od tymczasowych orzeczeń. Kiedy zmieniły się przepisy, została wezwana trzynasty raz, ale już nie na komisję lekarską lecz przed oblicze orzecznika ZUS-u.

        „Czekałam dosyć długo - pisze czytelniczka. Nagle otworzyły się drzwi, w których stanął zdenerwowany pan doktor. Z jego ust odczytałam, że wołał mnie parę razy. Weszłam do pokoju jak na ścięcie. Natychmiast wyjęłam tabliczkę, na której jest napisane, że jestem osobą głuchoniemą. Lekarz zrobił zdziwioną minę i zaczął przeglądać moją dokumentację lekarską. Widziałam, że jest obrażony. Czułam się fatalnie w dużym pokoju, gdzie na środku stało tylko biurko, a przy nim po jednej stronie niezadowolony pan dok­tor, po drugiej ja, wystraszona.”

        Potem przez miesiąc z duszą na ramieniu czekała na orzeczenie. W 53 roku życia wreszcie otrzymała orzeczenie na stałe z prawem do pobierania renty. W rzeczywistości jednak wbrew art. 57 ustawy o rentach i emeryturach obowiązującej od 1 stycznia 1999 r. (Dz. U. nr 162 z 1998 r.), który mówi jednoznacznie, że prawo do renty przyznaje się wtedy, kiedyPoczątek strony niepełnosprawność powstała w okresie pracy lub w okresach równoległych.

Inwalida na rok

         Pan Józef K. z Giżycka - od 23 lat chorujący na stwardnienie rozsiane (SM) - przeszedł cały orzeczniczy korowód. Podjął go, aby korzystać z ulg i uprawnień dla niepełnosprawnych, które przy przewlekłej chorobie są bardzo potrzebne (np. dodatkowy urlop na rehabilitację, odliczenia podatkowe, siedmiogodzinny dzień pracy) oraz z myślą o swoim zakładzie pracy, żeby mógł on wystąpić o dofinansowanie z PFRON -u jego stanowiska pracy oraz płacić mniejsze składki.

        ,,Nie miałem pojęcia jak się zostaje rencistą" - wyznaje nasz czytelnik - "Kadrowa wyjaśniła mi, że wniosek o rentę przygotowuje zakład pracy, a ja mam zebrać dokumentację medyczną".

        W ZUS-ie lekarz orzecznik na dzień dobry powiedział:

        „To bardzo dziwne, że choruje pan tyle lat i dopiero teraz występuje o rentę. Kto pana diagnozował?" - Po parominutowej rozmowie stwierdził, że w takiej sytuacji musi orzec częściową niezdolność do pracy na rok. Na nieśmiałe pytanie, dlaczego na rok, riposta była następująca:

        „Jeśli chce pan pracować dalej, to znaczy, że nie jest pan całkowicie niezdolny do pracy. Poza tym, przy pierwszym podejściu zawsze orzekamy na rok."

        Inny nasz czytelnik po amputacji nóg na pytanie, czy w ciągu roku odrosną mu nogi, dostał jeszcze lepszą odpowiedź: - Przecież cuda się zdarzają!

Inna komisja

        Otrzymane orzeczenie nadal nie dawało panu Józefowi oczekiwanych uprawnień. Zakład potrzebował orzeczenia o niepełnosprawności w stopniu znacznym lub umiarkowanym. Poszedł na komisję do Zespołu Orzekającego o Stopniu Niepełnosprawności przy Centrum Pomocy Rodzinie. Przewodniczącym jej okazał się neurolog. Beż problemów wystawiono orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności na okres stały. Zakład pracy dostał dużą ulgę w płaceniu składek na PFRON, a sam zainteresowany już nie musi brać np. zwolnienia lekarskiego na turnusy rehabilitacyjne.

        Ale to jeszcze nie jest koniec historii. Po paru miesiącach pan Józef dowiedział się przypadkowo, że ma prawo także do zasiłku pielęgnacyjnego, o który jednak musi sam wystąpić. I tak też zrobił. Ma teraz pracę, dwa różne orzeczenia, zasiłek i nadal nic nie rozumie z tego, co przeszedł.

Gołymi oczami

        Dwutorowy system orzeczniczy, różne nazewnictwo, różne uprawnienia wynikające z tego, różne interesy i cele orzekających instytucji, do tego jeszcze brak rzetelnej, pełnej informacji prowadzi do poczucia chaosu i zagubienia niepełnosprawnych, ale także samych lekarzy; Orzecznicy ZUS-u zachowują się często jak strażnicy ZUS-owskich (naszych) funduszy.

        Jednoosobowe orzecznictwo może prowadzić do korupcji. W takiej rzeczywistości prawnej, bowiem łatwo można „eliminować" ludzi naprawdę chorych, ale biednych - powiększając krąg osób mogących „kupić" sobie rentę. Widać tę potencjalną możliwość gołymi oczami.Początek strony

  Gdzie są różnice?

       Zwróciliśmy się do pani Janiny Olszewskiej, radcy ministra w Zespole ds. Nadzoru nad Orzekaniem o Niepełnosprawności z prośbą o wyjaśnienie różnic pomiędzy sposobem orzekania przez ZUS oraz PCPR:

        „Zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności ustalają stopień niepełnosprawności osoby, która ma naruszoną sprawność organizmu, opierając się na definicji stopni niepełnosprawności (znacznego, umiarkowanego i lekkiego), zawartych wart. 4 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, a także na podstawie standardów postępowania i wskazówek dla lekarzy, które otrzymują w formie materiałów pomocniczych.

        Standardy na zlecenie Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych opracowali lekarze specjaliści reprezentujący różne dziedziny specjalizacji medycznych. Zostały one potem ocenione przez autorytety z danej dziedziny medycyny.

        Orzecznictwo ZUS odnosi się do sytuacji, w której osoba na skutek naruszonej sprawności organizmu, utraciła zdolność do pracy zarobkowej na dotychczasowym stanowisku pracy, zgodnej z posiadanymi kwalifikacjami i ubiega się o świadczenie rentowe, lub też może być skierowana na przekwalifikowanie zawodowe, aby mogła kontynuować zatrudnienie.

        Zespół orzekający natomiast, ma za zadanie ustalić, jakie skutki powoduje naruszona sprawność organizmu nie tylko w możliwościach zatrudnienia, ale także w życiu pozazawodowym tj. w pełnieniu ról społecznych i samodzielnej egzystencji oraz jakie należy podjąć działania rehabilitacyjne, przyznać ulgi i uprawnienia, aby osoba niepełnosprawna mogła najlepiej jak to jest możliwe, pomimo naruszonej sprawności organizmu, funkcjonować w swoim środowisku rodzinnym oraz społecznym.

        Mocą ustawy o rehabilitacji (...) zespół orzekający nie tylko ustala stopień niepełnosprawności, ale także jest obowiązany sformułować wskazania dla osoby niepełnosprawnej, z których wynikają prawa do korzystania z wielu przysługujących ulg i uprawnień gwarantowanych osobom niepełnosprawnym w przepisach prawa.

        Nie jest to natomiast orzeczenie dające podstawę do ubiegania się o rentę z tytułu utraconej możliwości zarobkowania. I na tym polega różnica tych dwóch systemów i kryteriów orzeczniczych.Początek strony

 

Możliwości zrównania dwóch systemów orzeczniczych

         Intencją postawienia znaku równości pomiędzy tymi dwoma systemami był zapis w ustawie o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych mówiący o traktowaniu na równi orzeczeń lekarza orzecznika ZUS ze stopniami niepełnosprawności.

        Jednak zapis ten nie ułatwił życia osobom niepełnosprawnym, które chcąc skorzystać z odpowiedniej ulgi czy uprawnienia warunkowanych dla odpowiedniego rodzaju lub przyczyny niepełnosprawności, albo wskazań, zawartych w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności, nie mogą skorzystać z przysługujących im praw, bo orzeczenie lekarza orzecznika ZUS (zgodne z przepisami obowiązującymi w ZUS) nie zawiera informacji, które są niezbędne do uzyskania ulgi czy uprawnienia.

        Na przykład, jeżeli osoba niepełnosprawna będzie chciała uzyskać „kartę parkingową", to i tak musi uzyskać w zespole orzekającym orzeczenie o stopniu niepełnosprawności, w którym zgodnie z ustawą prawo o ruchu drogowym, musi być zamieszczona informacja, że osoba ta ma obniżoną sprawność ruchową w stopniu uzasadniającym niestosowanie się do niektórych przepisów prawa o ruchu drogowym.

        W potocznym odczuciu może to budzić wątpliwości, ponieważ niepełnosprawny w tym samym czasie i w tym samym stanie zdrowia może uzyskać dwa różne orzeczenia, które służą innym celom. Takie są jednak uregulowania ustawowe obecnie obowiązujące.

        Zrównanie tych orzeczeń jest możliwe wówczas, jeżeli orzeczenie lekarza orzecznika ZUS będzie zawierało informacje o osobie niepełnosprawnej, które są warunkiem uzyskania ulg czy uprawnień zagwarantowanych w przepisach prawa. Nie będzie wówczas konieczności stawania przed zespołem orzekającym".Początek strony

 

Prawo do renty

         Samo orzeczenie niezdolności do pracy nie jest równoznaczne z prawem do renty. Prawo do renty ma osoba, która spełni jednocześnie następujące warunki:

1)   jest niezdolna do pracy,

2)   ma wymagany okres zatrudnienia,

3)   niezdolność do pracy powstała w czasie zatrudnienia lub w okresie równorzędnym z okresem zatrudnienia albo nie później niż w ciągu 18 miesięcy od ustania tych okresów.

        Osobie, która spełnia WSZYSTKIE wymienione powyżej warunki, przysługuje:

·     renta stała - jeżeli niezdolność do pracy jest trwała,

·     renta okresowa - jeżeli niezdolność do pracy jest okresowa; renta ta przysługuje przez okres wskazany w decyzji organu rento­wego,

·     renta szkoleniowa - jeżeli wobec tej osoby orzeczono celowość przekwalifikowania zawodowego, ponieważ nie może ona pracować w dotychczasowym zawodzie.

         Renta szkoleniowa przysługuje przez 6 miesięcy z możliwością przedłużenia, ale nie dłużej niż o 30 miesięcy (o ile jest to niezbędne do przekwalifikowania się).

        Renta szkoleniowa wynosi 75 proc. podstawy wymiaru renty, a jeżeli niezdolność do pracy w dotychczasowym zawodzie jest spowodowana wypadkiem przy pracy lub chorobą zawodową wynosi 100 proc. podstawy wymiaru renty.Początek strony

 

Orzeczenie nieobiektywne

     To, czym kieruje się lekarz orzecznik ZUS, znajduje się w ustawie. Orzeczenie podejmowanie jest indywidualnie. Podczas dokładnego badania lekarskiego oceniany jest m.in. stan pacjenta, wiek, postęp choroby. Nie ma wytycznych, lekarz kieruje się zapisami w ustawie. Nie ma możliwości, żeby decyzja podejmowana była obiektywnie. Jeśli osoba ubiegająca się o świadczenie nie jest zadowolona z orzeczenia, może w ciągu jednego miesiąca za pośrednictwem ZUS odwołać się do Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Za odwołanie nie trzeba płacić.

Barbara Sławińska. Dyrektor Departamentu Orzecznictwa Lekarskiego, Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie.

 

 Nierównorzędne orzeczenia

         Orzeczenia lekarza orzecznika ZUS oraz Zespołu do Spraw Orzekania o Stopniu Niepełnosprawności nie są względem siebie równorzędne. Czyli np. orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy = orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, ale ten znak równości działa tylko w jedną stronę. Wynika to z tego, że orzeczenia wydane przez ZUS traktuje się na równi z orzeczeniami wydanymi przez Zespół ds. Orzekania o Stopniu Niepełnosprawności, bez konieczności ponownego orzekania, ale tylko do celów poza świadczeniami rentowymi. Na podstawie orzeczenia wydanego przez zespół nie można, więc ubiegać się o emeryturę lub rentę w in­stytucji ubezpieczenia społecznego. Czasem elementy zawarte w orzeczeniu o inwalidztwie lub niezdolności do pracy nie są wystarczające dla uzyskania ulg i świadczeń, o które osoba niepełnosprawna chce wystąpić (np. ma prawomocne orzeczenie, ale bez informacji o tym, że jest niewidoma). Wówczas osoba ta musi poddać się badaniom Zespołu do Spraw Orzekania o Stopniu Niepełnosprawności, w celu uzupełnienia danych w orzeczeniu.

Autor: Agata Ramus  

Źródło: „Integracja", nr 3/2002, str. 40-42.

                                  

 Pominięto ksera orzeczeń. Początek strony

 

O STOPNIU NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI
 

Decyzję można zaskarżyć

Orzeczenia wojewódzkich zespołów o stopniu niepełnosprawności mogą być zaskarżane do sądów pracy i ubezpieczeń społecznych.
Tryb orzekania w sprawach dotyczących stopnia niepełnosprawności określa ustawa o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (Dz.U. z 1997 nr 123, poz. 776 z późn. zm.), która przewiduje możliwość wniesienia odwołania do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych od decyzji zapadłych w tych sprawach.


Orzekanie dwuinstancyjne

Zgodnie z przepisami tej ustawy, postępowanie dotyczące stopnia niepełnosprawności ma charakter postępowania dwuinstancyjnego, w którym w pierwszej instancji orzekają powiatowe zespoły, natomiast w drugiej instancji wojewódzkie zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności. W postępowaniu tym w zakresie nieuregulowanym odmiennie tą ustawą stosuje się przepisy kodeksu postępowania administracyjnego.
W myśl art. 6 c ust. 5 tej ustawy, od orzeczenia wojewódzkiego zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności przysługuje odwołanie do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych w terminie 30 dni od dnia doręczenia orzeczenia. Odwołanie to wnosi się za pośrednictwem wojewódzkiego zespołu, który wydał zaskarżane orzeczenie. Jeżeli wojewódzki zespół uzna, że odwołanie zasługuje w całości na uwzględnienie, może uchylić lub zmienić zaskarżone orzeczenie. Podkreślić również należy, że postępowanie w sprawach odwołań jest wolne od kosztów i opłat sądowych. Zatem osoba odwołująca się od decyzji wojewódzkiego zespołu do sądu nie musi obawiać się, że poniesie w związku z tym dodatkowe koszty.
Początek strony

Właściwe niektóre sądy

Sądami właściwymi do rozstrzygania odwołań od orzeczeń wojewódzkich zespołów są obecnie wydziały pracy i ubezpieczeń społecznych sądów rejonowych (art. 4778 par. 2 pkt 4 kodeksu postępowania cywilnego). Z tym, że chodzi tu tylko o sądy rejonowe mające swą siedzibę w miastach będących siedzibą sądu okręgowego, w którym jest utworzony wydział ubezpieczeń społecznych albo wydział pracy i ubezpieczeń społecznych (art. 12 par. 2 ustawy o ustroju sądów powszechnych – Dz.U. z 2001 nr 98, poz. 1070). Chodzi tu więc o sądy rejonowe położone w największych miastach.

Wszystkie orzeczenia

Wątpliwości budziła kwestia, od jakich orzeczeń wojewódzkiego zespołu do spraw orzekania o stopniu niepełnosprawności przysługuje prawo wniesienia odwołania do sądu. A mianowicie, czy prawo to dotyczy tylko decyzji o charakterze merytorycznym, czyli orzekających dany stopień niepełnosprawności lub orzeczeń odmownych, czy także orzeczeń formalnych, dotyczących toku postępowania, np. o umorzeniu tego postępowania. Rozstrzygając te wątpliwości, Naczelny Sąd Administracyjny w postanowieniu z 7 lutego 2001 r. I SA 2585/00 (OSP 2002 nr 1, poz. 11) stwierdził, iż orzeczenia wydawane w postępowaniu przez zespoły do spraw orzekania o stopniu niepełnosprawności są decyzjami w rozumieniu przepisów kodeksu postępowania administracyjnego. Każde orzeczenie zespołu do spraw orzekania o stopniu niepełnosprawności, niezależnie od tego, czy rozstrzyga sprawę, co do jej istoty, czy też jedynie kończy postępowanie w sprawie, podlega zaskarżeniu do sądu powszechnego w drodze odwołania.
Oznacza to, że każdego rodzaju decyzja wydana przez wojewódzki zespół może zostać zaskarżona w drodze odwołania do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych. Powoduje to także, iż w tego rodzaju sprawach wyłączona jest właściwość NSA. Takie rozwiązanie jest z pewnością korzystne dla osób kwestionujących decyzje zespołów powołanych do orzekania o stopniu niepełnosprawności, gdyż przyśpiesza termin rozpoznania zaskarżonej decyzji i ułatwia dostęp do sądu.

Ryszard Sadlik
 Początek strony

 

Milena S.                                                                                                                                         Piła dn.17.11.2003 r

64-920 Piła

ul. Bydgoska 63 m 15

tel. 351-08-57

Rzecznik Praw Obywatelskich
Aleja Solidarności 77, 
00-090 Warszawa.
  

 

S K A R G A

    Na sposób funkcjonowania i wydawania orzecznictwa o stopniu niepełnosprawności przez Powiatowy Zespół do Spraw Orzecznictwa o Niepełnosprawności ze szczególnym uwzględnieniem postępowania Przewodniczącej Składu Orzekającego – lekarza medycyny p. Sabinę Z.

 

     Szanowny Panie zwracam się do Pana o pilną interwencję w sprawie lekceważącego stosunku do mnie jako osoby niepełnosprawnej przez Panią Sabinę Z. – będącą w dniu 4 listopada 2003 roku Przewodniczącą Składu Orzekającego w Powiatowym Zespole do Spraw Orzecznictwa o Niepełnosprawności w Pile.

     Mam obecnie 19 lat i od roku 1994 roku choruję na przykre dolegliwości układu pokarmowego związane z: refluksem przełyku, nadwrażliwością jelita grubego, żylakami odbytu i innymi chorobami współtowarzyszącymi powyższym dolegliwością. W 1997 roku rozpoznano u mnie ponadto: zarzucanie treści żołądkowej do przełyku, nadwrażliwość ściany tylnej dwunastnicy.

    W dniach 10.09 -14.09.2000 roku zostałam przyjęta na leczenie do Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie z rozpoznaniem: choroby refleksowej żołądkowo-przełykowej, żylaków odbytu, przepukliny wślizgowej rozworu przełykowego, zapaleniem dolnego odcinka dróg moczowych.

    W dniach 19.04.2001 – 25.04.2001 rok hospitalizowana byłam ponownie w/w szpitalu z powodu uczucia ssania w żołądku, kwaśności w ustach, odbijania treści pokarmowej oraz uporczywej zgagi. Rozpoznano wtedy ponownie: chorobę refleksową  żołądkowo-przełykową, zapalenie nadżerkowe błony śluzowej dwunastnicy, żylaki odbytu.

    W dniach 17.12.2001 – 21.12.2001 hospitalizowana byłam po raz trzeci w w/w szpitalu w Warszawie. Tam też przeprowadzono operację przez zespół specjalistów z zakresu gastroenterologii pod kierownictwem gen. bryg. prof. dr hab. n. med. Jerzego GILA. W wyniku operacji dokonano: chirurgiczną laparoskopową fundoplikację 180o, zwężenie rozworu przełykowego, drenaż.

    Przeprowadzone badania kontrolne – gastrologiczne w dniu 22.08.2002 roku stwierdziło ponownie: przepuklinę wślizgową rozworu przełykowego przepony.

    W dniach 26.10.2002 roku – 30.10.2002 roku hospitalizowana byłam ponownie – to już po raz czwarty w szpitalu w Warszawie. Z rozpoznaniem stanu po fundoplikacji przedniej, zapalenia błony śluzowej, zespołu nadwrażliwego jelita grubego, jeziorko śluzowe, błona śluzowa żołądka z cechami zapalenia rumieniowo-wysiękowego.

    Lekarz specjalista chorób wewnętrznych – gastroenterolog dr. Stanisław WOJTUŃ z  Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie zalecił stałą kontrolę gastrologiczną w tymże szpitalu.

    Z powodu powstałych dolegliwości oraz chorób współistniejących na podstawie „Orzeczenia Nr PPP -4250/154/02/160/ MM o potrzebie nauczania indywidualnego” z dnia. 28.11.2002r zalecono przez zespół orzekający – Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Pile potrzebę mojego indywidualnego nauczania w domu na okres 2 lat (tzn. rok szkolny 2002/2003 i 2003/2004) z powodu mojej przewlekłej choroby. Ponadto zostałam zwolniona zalecenie lekarskim z zajęć W-F na stałe.

    Ze względu na moją chorobę przez około cztery lata rodzice pobierali na mnie dodatek pielęgnacyjny. W dniu 14 października 2002 roku Powiatowy Zespół do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności w Pile pod przewodnictwem lekarza medycyny – Małgorzaty JACUNIAK zaliczył mój stan zdrowia do umiarkowanego stopnia niepełnosprawności (podstawa § 26 pkt.1 lit. b rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 21 maja 21 maja 2002 roku w sprawie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności [Dz. U. Nr 66. poz. 604] na okres jednego roku tj. do 31.10.2003 roku z zalecenie – kontroli w poradni gastroenterologicznej.

    Jestem obecnie pod stałą opieką gastrologiczną 2 razy w miesiącu w poradni gastroenterologicznej w WARSZAWIE u gastroenterologa dr. Stanisława WOJTUNIA. Doktor ten stwierdził, iż jest to choroba przewlekła, a wręcz dodatkowo uznał, iż choroba powróciła pomimo dokonanej operacji w 2001 roku. Swoją opinię zawarł w przeprowadzonych badaniach górnego odcinka p.p (gastroskopia) z dnia 12.10.2003r oraz w „Zaświadczeniu o stanie zdrowia wystawionego w dniu 31.10.2003r” gdzie stwierdził choroby współistniejące –CHOROBA REFLEKSOWA PRZEŁYKU, ZESPÓŁ NADWRAŻLIWEGO JELITA GRUBEGO, POD STAŁĄ OPIEKĄ GASTROLOGICZNĄ” .

    Dodatkowo chciałabym Panu przekazać, iż z powodu moich dolegliwości nie jestem w stanie długo siedzieć ani leżeć. Spożywanie przeze mnie posiłku wymaga długiego czasu, albowiem muszę go jeść bardzo wolno, dokładnie gryząc każdy pokarm, o ściśle określonych godzinach gdyż w przeciwnym razie szybko zbiera mi się powietrze w całym układzie pokarmowym, źle się czuję i mam bardzo silne bóle brzucha.. Posiłki muszę spożywać małymi sztućcami (łyżeczkami), gryząc małe kęsy by nie powstały bóle w całym układzie pokarmowym.

    W dniu 4 listopada 2003r byłam wezwana na komisję do Powiatowego Zespołu do Spraw Orzecznictwa o Niepełnosprawności w Pile. Będąca tam komisja nie dokonała żadnych badań mnie pod kątem moich schorzeń, lecz zaczęła sobie ze mnie robić żarty typu: dlaczego Ci się zbiera powietrze, dlaczego nie chodzę na dyskoteki - przecież powinna, czy mam problemy ze stolcem. Ponadto pani doktor stwierdziła, że przyczyną moich wszystkich dolegliwości jest ciągłe przebywanie w domu i mało ruch. Jest to kpina albowiem ja bardzo szybko męczę się, odczuwam bóle w klatce piersiowe w okolicach serca – a pani doktor zaleca mi wysiłek, mówiąc jednocześnie, że przesadzam ze swoim zdrowiem. Dokumenty, które dostarczyłam na tą komisję Pani dr. Sabina Z. nie chciała ode mnie przyjąć, a dopiero na usilną moją, prośbę pobrała te, które jeszcze dostarczyłam.

    Pani dr. Sabina Z., gdy pokazywałam jej „Zaświadczenie lekarskie o stanie zdrowia wydane dla potrzeb Zespołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności (zasiłek pielęgnacyjny)” z dnia 05.09.2003 rok – stwierdziła że ona go nie potrzebuje, że jest jej on w ogóle niepotrzebny. W tym zaświadczeniu lekarz specjalista gastroenterolog  dr. n. med. Stanisław WOJTUŃ oraz lekarz chorób wewnętrznych lek. med. Krzysztof STANEM stwierdzają u mnie występowanie: „refluksu żołądkowo-przełykowego, zespołu jelita nadwrażliwego”.

    Pani Z.  lekceważy powyższe diagnozy i podważa powyżej opisane przez dwóch lekarzy moje schorzenia. Nie mogę tego zrozumieć, dlaczego lekarz będący tą Panią tak mnie zlekceważył a jednocześnie zakpił sobie z innych wysokiej klasy specjalistów. Dopiero po moich usilnych staraniach, na moją prośbę Pani doktor łaskawie odebrała ode mnie to zaświadczenie rzucając tym samym innymi moimi dokumentami po stole.

    W dniu 12.11.2003 roku odebrałam postanowienie komisji o orzecznictwie o stopniu niepełnosprawności mówiące o tym iż nie zaliczono mnie do osób niepełnosprawnych. Dodatkowo uzasadniono powyższą decyzję: „na podstawie… przeprowadzonych badań..”. Nadmieniam, iż żadnych badań powyższa komisja mi nie zrobiła.

    W dniu 13.11.2003 roku złożyłam odwołanie od tej decyzji do Wojewódzkiego Zespołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności w Poznaniu. W dniu 14.11.2003 roku mój tata rozmawiał z przewodniczącym tego zespołu orzecznictwa w Pile z Panem K., który stwierdził, iż pani dr. Sabina Z. w czasie pobytu w tymże zespole w dniu 14.11.2003r w godzinach popołudniowych utrzymała swoją decyzję (nie wiem dlaczego gdyż przecież nie pisałam do niej lecz do wyższej instancji) stwierdzając jednocześnie iż mam przecież zdrowy przełyk, co podkreśliła długopisem na moim wyniku z badań gastrologicznych z 22.10.2003 r.

    Nigdzie w żadnych moich dokumentach z historii choroby nie jest mowa o chorym bezpośrednio przełyku, a tylko o chorobach związanych z przełykiem w każdym wyniku z badań gastrologicznych jest sformułowanie ;”Przełyk bez zmian”.  W trakcie przecież dokonanej operacji w 2001 roku miałam wstawiony sztuczny zwieracz dolnego odcinka przełyku i obecnie jak stwierdził lekarz dr. n. med. Stanisław WOJTUŃ nastąpił powrót choroby w postaci refleksu (niezamykanie się całkowite wstawionego zwieracza, co jest przyczyna ponownego refleksu). Ja przecież jestem chora na schorzenia typu: „refluks przełykowo-żołądkowy”, „nadwrażliwość jelita grubego”, „zapalenie śluzowe żołądka z cechami zapalenia rumieniowo-wysiękowego”.

    Czym jest refluks to wyjaśnię że jest to: „Refluks żołądkowo-przełykowy (Gastroesophageal Reflux Disease – GERD) jest bardzo często występującą dolegliwością. Znaczna część chorych z GERD będzie wymagała intensywnej diagnostyki i leczenia. Za główne czynniki patogenetyczne GERD uważa się przejściowe spontaniczne relaksacje dolnego zwieracza przełyku oraz obecność przepukliny rozworu przełykowego przepony. Różnorodność objawów klinicznych powoduje, że chorzy powinni być poddani bardzo wnikliwej diagnostyce. Często GERD imituje choroby kardiologiczne lub ma powikłania oddechowe. Podstawowe znaczenie w rozpoznaniu GERD mają: badanie radiologiczne przełyku z kontrastem, endoskopia górnego odcinka przewodu pokarmowego, 24-godzinna pH-metria i manometria przełykowa. Na podstawie powyższych badań możemy potwierdzić rozpoznanie i wyznaczyć taktykę dalszego postępowania. Znakomita większość chorych powinna być leczona zachowawczo, głównie lekami hamującymi wydzielanie żołądkowe i o działaniu propulsywnym. Część chorych nie poddająca się leczeniu zachowawczemu może być leczona chirurgicznie.

    Refluks żołądkowo-przełykowy jest to bierne cofanie się treści żołądkowej do przełyku wbrew mechanizmom obronnym. Podstawowym mechanizmem obronnym jest prawidłowe napięcie dolnego zwieracza przełyku. Pozostałe elementy bariery antyrefluksowej to: prawidłowe napięcie i motoryka trzonu przełyku, ucisk odnóg przepony, ostry kąt Hisa, umiejscowienie wpustu żołądka w obrębie jamy brzusznej. Refluks żołądkowo-przełykowy jest wynikiem niewydolności dolnego zwieracza przełyku. Typowymi objawami refluksu są zgaga i cofanie się kwaśnej treści z żołądka do przełyku.

    Komisja pod przewodnictwem pani dr. Sabiny Z. dodatkowo nie przestrzegała podczas orzecznictwa w stosunku do mnie podstawowego dokumentu przy określaniu stopnia niepełnosprawności, jakim jest: Rozporządzenie Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 15 lipca 2003roku w sprawie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności (Dz. U. Nr.139, poz.1328), a dokładnie § 32. pkt1. ppkt 8. lit a, c ) mówiący o tym że:

§ 32. 1. Przy kwalifikowaniu do znacznego, umiarkowanego i lekkiego stopnia niepełnosprawności bierze się pod uwagę zakres naruszenia sprawności organizmu spowodowany przez:

8) choroby układu pokarmowego, w tym:

a) choroby przełyku powodujące długotrwałe zaburzenia jego funkcji,

c) przewlekłe choroby jelit o różnej etiologii, powikłane zespołem złego wchłaniania,

 

      Nie mogę jeszcze zrozumieć, dlaczego pani dr. Sabiny Z. nie uwzględniła mojej dolegliwości opisywanej przez wszystkich badających mnie do tej pory lekarzy specjalistów, jaką jest „zespół jelita nadwrażliwego”, które przecież kwalifikuje się dodatkowo pod literę c) tego rozrządzenia a czym ono jest to wstępnie wyjaśnię na podstawie literatury przedmiotu nauk medycznych: Zespół jelita nadwrażliwego jest często występującym zaburzeniem czynności jelit, przejawiającym się bólami brzucha, uczuciem wzdęcia, przelewania w jamie brzusznej oraz zaburzeniami rytmu wypróżnień pod postacią biegunki lub zaparcia stolca. Zespół jelita nadwrażliwego nazywa się zaburzeniem czynnościowym, ponieważ badania jelit nie wykazują w tej chorobie żadnych nieprawidłowości”.

      Dla podsumowania mojej skargi nadmieniam iż decyzją lekarza specjalisty gastroenterologa  dr. n. med. Stanisław WOJTUNIA wymagam stałej opieki gastrologicznej a ponadto stale pobieram silne lekarstwa zgodnie z jego zaleceniami.

      Pani dr. Sabina Z. jak i cały zespół do spraw orzecznictwa w Pile nie zapoznał się z moją historią choroby, a dopiero w trakcie trwającej komisji dokumenty moje były powierzchownie przeglądane, bazując głównie na ostatnim moim wyniku z badań gastroskopijnych. Ponadto jest pod stałą kontrolą psychologą a także zaczęłam leczenie w poradni kardiologicznej i neurologicznej. Dokumentów jeszcze nie posiadam gdyż dopiero rozpoczęłam badania.

      Szanowna pani dr. Sabina Z. była również przewodniczącą tejże komisji w sprawie orzekania o stopniu niepełnosprawności mojej babci Teresy D.. Babcia moja w dniu 30 września 2002 roku nie otrzymała żadnej grupy inwalidzkiej pomimo posiadanych dokumentów stwierdzających u niej zespół rzekomo nerwicowy z somatyzacja objawów gdzie leczona była od 14.01.2002r  w poradni psychiatrycznej. Po tej komisji babcia moja została skierowana do szpitala psychiatrycznego Wałczu, gdzie stwierdzono u niej: nerwicę neurasteniczno-hipochondryczną z nawracaniem lękowo-depresyjnym i psychosomatycznym, nadciśnienie tętnicze, zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, nadczynność tarczycy, stan po operacji żylaków odbytu.

      Przed pójściem babci do szpitala złożyła ona odwołanie od pierwszej decyzji tejże komisji i 18.10.2002 roku otrzymała decyzję gdzie już ta sama pani doktor Sabina Z. stwierdza już że babcia jest jednak trochę chora i zalicza jej stan zdrowia do lekkiego stopnia niepełnosprawności. Tą niepełnosprawność datuje pani doktor od dnia 04.09.2002 r. W tymże orzeczeniu Pani doktor uwzględnia w pkt 1. – pracę lekką, w pkt 5. – zaleca zaopatrzenia w przedmioty ortopedyczne i środki pomocnicze zgodnie z rodzajem dysfunkcji, w pkt 6. – zaleca kontrolę w poradni ortopedycznej, neurologicznej, rehabilitacja, gdzie w poprzedniej decyzji z dnia 30.09.2002 roku we wszystkich wyliczanych punktach stwierdza – niczego nie wymaga.

      Lekceważące podejście pani doktor do stanu zdrowia mojej babci, pomimo tych odwołań spowodował, iż babcia wpadła w depresję o znacznym natężeniu. Pogarszający się z dnia na dzień stan zdrowia (a w opinii pani doktor zdrowej przecież kobiety) zakończył się w dniu 01.04.2003 roku zgonem ( Nr aktu zgonu 223/2003 z dnia 01.04.2003r).

      O powyższym fakcie potraktowania mojej babci przez tą panią doktor informują w tym cele, aby udowodnić, że pani doktor Sabina Z.  nie zapoznaje się z historią chorób pacjentów, traktując ich w sposób rutynowy co zostało uczynione również w stosunku do mnie.

      Proszę o pilną w tej sprawie interwencję, zbadanie ponownie wnikliwie mojej sprawy a na pewno odsunięcie tej doktor od orzecznictwo w mojej sprawie.

      Uprzejmie proszę o udzielenie mi odpowiedzi i zajęcie stosownego stanowiska w tej sprawie, albowiem Ja bardzo źle się czuję z dnia na dzień.

 

Milena S.

 

* (Zamieszczono oryginalne pismo w skardze pominięto jednak pełne nazwiska, pozostawiając pierwszą literę nazwiska).

,,Stan przestrzegania praw człowieka w odniesieniu do osób niepełnosprawnych jest niezadowalający. Osoby niepełnosprawne nie mają takich samych szans i możliwości, jakie mają osoby pełnosprawne. Warunkiem zmiany takiego stanu rzeczy jest przede wszystkim przemiana świadomości społecznej. (...)

    Osoby niepełnosprawne w praktyce napotykają na trudności w korzystaniu z niektórych praw (ogólnodostępnych) - w związku ze swymi ułomnościami. Rzeczywiste zagwarantowanie praw człowieka wymaga zatem stworzenia mechanizmów zrozumienia, wyrównania szans osób niepełnosprawnych i stworzenia im warunków do korzystania w pełni z praw przysługujących wszystkim obywatelom. Mówiąc inaczej, osoby niepełnosprawne powinny korzystać z pewnych szczególnych praw, swoistych dla tej grupy społecznej - po to, aby mogły w takim samym stopniu korzystać z praw przysługujących wszystkim ludziom. (...) (cyt. Piotr Przybysz)"

 

A jednak warto się odwoływać od decyzji orzecznika, na dowód e-mail:

"Witamy!
    Jestem po rozmowie z miejscowym dobrym adwokatem i dowiedziałam się, że skarżenie orzecznika ZUS równoznaczne jest ze skarżeniem samego ZUS-u czyli de facto organu państwowego, a on (adwokat) sam o takim powództwie jeszcze nie czytał w literaturze ani nie spotkał się w swoim prawniczym środowisku. Zaznaczył, że sprawa byłaby trudna, ale nie do końca skazana na niepowodzenie. Mamy się zastanowić, co można by za nasze straty uznać z powodu zabrania renty.
    A na marginesie tego co nas spotkało bardzo gorąco zachęcam do niezwłocznego odwoływania się od decyzji ZUS - owskich jeżeli tylko są dla Was krzywdzące. Nie przypuszczaliśmy, w ciągu całego roku oczekiwania na wyrok Sądu Pracy, że Sąd nie tylko przywróci nam rentę ale i o DWA stopnie ją podwyższy oraz przyzna ją NA STAŁE!!! Całkiem młodemu facetowi, jakim jest mój mąż. ZUS odebrał mu rentę po 5 miesiącach wypłacania świadczenia pomimo, że przyznał ją na 2 lata. Zrobili szybko ,,extra" komisję i po ,,ptakach".
Pozdrawiamy wszystkich serdecznie, znajomych szczególnie. PA!"

                                                                                                                                                D. i R. N.

   Gdy zabrali mu rentę, stracił zaraz pracę gdyż pracodawca, przystał otrzymywać już na niego ulgi (związane z utworzeniem stanowiska pracy - absolwent), a także mniejszej składki ZUS.
Początek strony

 


Rozstrzyganie sporów
Od każdej decyzji ZUS lub innego organu rentowego wnioskodawcy przysługuje możliwość wniesienia odwołania do sądu, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania osoby składającej odwołanie. Wnioskodawca ubiegający się o świadczenie, a także osoba, której organ rentowy ustala kapitał początkowy, może w postępowaniu przed sądem wykazywać okoliczności, od których zależą wnioskowane uprawnienia z ubezpieczenia społecznego.
W postępowaniu sądowym, inaczej niż w postępowaniu przed organami rentowymi, nie obowiązują ograniczenia środków dowodowych potwierdzających wysokość przychodów lub dochodów ubezpieczonego, stanowiących podstawę wymiaru emerytury lub renty (kapitału początkowego), określonych w rozporządzeniu w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno - rentowe i zasady wypłaty tych świadczeń. Należy więc przyjąć, że w postępowaniu przed sądem fakty mające dla sprawy istotne znaczenie mogą być dowodzone wszelkimi dostępnymi środkami, a do sądu należy ocena ich wiarygodności.
Odwołania wnoszone są za pośrednictwem oddziału ZUS, który wydał zaskarżoną decyzję, w terminie 1 miesiąca od daty jej otrzymania. Obowiązujące przepisy nie przewidują przy tym obowiązku uiszczania opłat sądowych przez ubezpieczonego, a wydatki związane z czynnościami podejmowanymi w toku postępowania w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych ponosi Skarb Państwa
.
Początek strony



Jan Stanek                
24 czerwca , 2002 r.
www.gazetaprawna.pl 

ZUS jest chory na pieniądze

 

        Najlepszy orzecznik to ten, który odrzuca połowę wniosków o rentę - ujawnia lekarz, który nie zgadza się z obecnym systemem przyznawania rent.

        Jeden z lekarzy orzeczników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych potwierdził pisemnie zarzuty stawiane dotychczas tylko przez rencistów. ZUS oszczędza na najbiedniejszych, „uzdrawiając” i pozbawiając renty ciężko chorych ludzi.

        Zmagania bydgoskiego Stowarzyszenia Osób Fizycznych Poszkodowanych przez Lekarzy Orzeczników ZUS opisywaliśmy już w „SE”. Renciści, którzy „cudownie ozdrowieli" po spotkaniu z orzecznikiem, słali pisma do ministra sprawiedliwości, premiera, zbierali podpisy pod wnioskiem o zmianę przepisów. Nikt problemu nie widział.

 

Zdolni do pracy

        - Domagamy się przywrócenia istniejących przed 1998 r. komisji lekarskich. Obecnie jeden lekarz, orzecznik ZUS, decyduje, komu dać rentę, komu zabrać. Od jego decyzji można odwołać się tylko do sądu. A sprawy toczą się latami. System orzeczników to oszczędzanie na najbiedniejszych, schorowanych ludziach, którym brak sił do walki o swoje prawa - uważa Adam Okuniewski, prezes stowarzyszenia.

        Każdy z kilkuset członków stowarzyszenia to żywy obraz funkcjonowania systemu orzecznictwa. Rencistka z Bydgoszczy (dane do wiadomości redakcji) cierpiała na potwierdzoną przez psychiatrę, specjalistę II stopnia, depresję. Orzecznik ZUS stwierdził, że kobieta może pracować i renta jej się nie należy. Finał - próba samobójcza.

        Zdolny do pracy okazał się też cierpiący na padaczkę kierowca ciężarówki, który musiał brać psychotropy. Do pracy wracają renciści po operacjach wycięcia guzów nowotworowych - skoro wycięte, to choroba minęła.

        - Ci ludzie odwołują się do sądów i wygrywają sprawy. W sądzie bada ich kilku biegłych lekarzy, a nie jeden orzecznik - mówi Okuniewski.

Nie dawajcie rent

        Ostatnio z Okuniewskim skontaktował się jeden z lekarzy orzeczników ZUS (dane do wiad. red.) Przegadali wiele godzin. W efekcie orzecznik opisał swoje zarzuty wobec obecnego systemu orzekania. "Super Express" jako jedyny dostał kopię tych dokumentów.

        Wg niego w obecnym systemie ZUS zmienił orzeczników w "ekipę niewolników wykonujących każde polecenie centrali, nawet wbrew przysiędze Hipokratesa". Od 1999 r. ZUS zwalniał dotychczasowych orzeczników i zatrudniał na ich miejsce lekarzy wyrzucanych ze szpitali. Orzekają o przyznaniu bądź cofnięciu renty po 5-dniowym kursie w ośrodku szkoleniowym ZUS w Osuchowie (40 godzin szkolenia), zakończonym egzaminem testowym. Połowa kursu to wciskanie dwóch haseł: "nie dawać rent, to są nasze pieniądze" i "jest za dużo rencistów".

        - Dawniej proces szkolenia orzecznika (będącego specjalistą II stopnia) trwał 3-5 lat pod okiem doświadczonego orzecznika - pisze autor materiałów.

        ZUS nie pozwala orzecznikom na doskonalenie umiejętności zawodowych - mogą jeździć na kursy lub sympozja tylko w czasie urlopu i za własne pieniądze. Nieodpłatnie tylko szefowie orzeczników terenowych jeżdżą na ZUS-owskie kursy, "na których jest krzyk, że przyznajemy za dużo rent". W ustawie nie ma jasnej definicji "trwałej niezdolności do pracy". Pozwala to na dowolną interpretację tego pojęcia i "uzdrawianie" chorych.

        Dla ZUS dobry orzecznik to taki, który na 100 wniosków o rentę odrzuci 50. "Tacy są chwaleni w Warszawie, wyróżniani podczas kontroli w oddziałach".

 

Jest dowolność

        „Spowiedź" orzecznika, który zdecydował się opowiedzieć o tajnikach swojej pracy, zostanie przekazana NIK i posłom.

        Co na to ZUS? Jego rzecznik Anna Warchoł potwierdza: dziś orzecznikiem zostaje się po 5-dniowym kursie. Szefowie orzeczników mogą się szkolić na kursach ZUS-owskich. Pozostałym zostaje studiowanie podręczników.

        Podana przez nią ustawowa definicja niezdolności do pracy potwierdza słowa orzecznika o dowolności interpretacji tego pojęcia: - Trwałą niezdolność do pracy orzeka się, jeżeli wg wiedzy medycznej nie ma rokowań odzyskania zdolności do pracy. Okresową niezdolność do pracy orzeka się, jeżeli wg wiedzy medycznej istnieją rokowania odzyskania zdolności do pracy - pisze Anna Warchoł.

 

Grzegorz Dudziński

SUPER express, 1 sierpnia 2002 r.

Początek strony

Zebrał - Roman Szuszkiewicz 

Powrót do strony głównejProblemy Osób Niepełnosprawnych

Parę słów o obsługującm witrynę, serdecznie wszystkich zapraszamOstatnia modyfikacja:  grudzień, 2003  e-meil do obsługującego witrynę  romans@idn.org.pl

Początek stronyPoczątek strony    INTERNET dla NIEPEŁNOSPRAWNYCH - IdN1Strona wyróżniona przez serwis NonProfit.pl

Najlepiej oglądać używając IE wersji 5.0. lub nowszej  i w rozdzielczości 800 x 600 lub większej.
Copyright 1998 - 200
3