Powrót do strony głównej POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ Powrót na stronę główną

Limanowianka i Igell przed Temidą

Limanowa. Pozew za pozwem

Kartka z historii Spółdzielni

        W Limanowiance przez kilkadziesiąt lat wytwarzano odzież ochronną i kartonowe opakowania. W czasach PRL wszystkie spółdzielnie inwalidów w Polsce były na specjalnych prawach. Miały nawet zastrzeżone rodzaje produkcji. Wiele z nich po zmianach ustrojowych nie wytrzymało konkurencji w wolnym rynku gospodarczym. Z jednej strony spółdzielnie popadły w kłopoty, z drugiej - jak grzyby po deszczu zaczęły się tworzyć nowe, prywatne zakłady pracy chronionej, korzystające z pomocy PFRON, z preferencji podatkowych z tytułu zatrudnienia niepełnosprawnych.

        Pod koniec lata ubiegłego roku spółdzielnia, zatrudniająca ok. 270 osób została postawiona w stan likwidacji. W tym czasie do sądu trafiło ponad sto pozwów o zapłatę należności. Wyroki były pozytywne dla pracowników. Niektórzy z nich otrzymali swoje wynagrodzenia, inni - nie.

        W grudniu majątek po spółdzielni przejęła firma Igell Bogdana Jeża z Nowego Sącza. Ona zatrudniła sporą cześć ludzi, ale nie wszystkich.Początek strony

Limanowianka i Igell przed Temidą

     Ok. 30 mieszkańców Limanowszczyzny w bieżącym roku, złożyło w Sądzie Pracy pozwy wobec Spółdzielni Inwalidów Limanowianka - Zakładu Pracy Chronionej w Likwidacji oraz FPHU Igell. W tym przypadku chodzi m. in. o zapłatę zaległych wynagrodzeń, zasiłków, odpraw i innych świadczeń, o sprostowanie świadectwa pracy.

   W środę w limanowskim sądzie na rozstrzygnięcie sporu czekało kilka osób, w większości już nie pracujących w spółdzielni, ani też w nowej firmie, która przejęła jej majątek i większość pracowników. Roszczenia każdej z tych osób wynoszą średnio po kilka tysięcy zł.

   - Kilkadziesiąt lat przepracowałam w Limanowiance - powiedziała nam jedna z pań. - Straciłam pracę. A teraz nie mogę się doczekać pieniędzy, które firma jest mi winna. Od lipca ubiegłego roku nie otrzymałam ani złotówki. A mam przecież rodzinę. W podobnej sytuacji są też inne osoby.

   Rozprawę prowadziła sędzia Alicja Szmyd, która wysłuchała obu stron, zarówno powodów, jak i pełnomocników pozwanych. W związku z tym, że do sądu nie stawiły się dwie poszkodowane, sprawa została odroczona.

   Pełnomocnik znajdującej się w likwidacji spółdzielni Waldemar Żurek powiedział Dziennikowi, że Limanowianka uznaje roszczenia za zasadne. - Tym ludziom należą się te świadczenia, ale nie mamy w tej chwili żadnych możliwości, by je zaspokoić. Od jesieni trwa likwidacja zakładu, brakuje jednak pieniędzy na wypłacenie tych należności. Cały majątek został przekazany firmie Igell. Potwierdziła to wczoraj jedna z trzech likwidatorek zakładu Urszula Podgórni.

   Inaczej na pozew patrzy kierownictwo FPHU Igell. Radca prawny Renata Maciuszek, występująca w imieniu pozwanego Bogdana Jeża (właściciela tego przedsiębiorstwa), wnioskowała wczoraj o oddalenie pozwu w całości.

   Powodowie otrzymali pismo procesowe, w którym można przeczytać m. in.:

   Należy zaznaczyć, iż przejęciu z mocy prawa przez nowego pracodawcę podlegają tylko ci pracownicy, którzy są zatrudnieni w zakładzie pracy w chwili jego przejścia na tego pracodawcę. W podmiotowej sprawie taka sytuacja nie zachodzi, albowiem w dacie zakupu likwidowanego majątku powodowie nie byli zatrudnieni w pozwanej Spółdzielni.

   Sytuacja jest więc taka: spółdzielnia Limanowianka nie może wypłacić zaległych świadczeń, bo nie ma z czego, a nowa firma, która przejęła jej majątek - nie zamierza tego zrobić, ponieważ nie czuje się prawnie do tego zobowiązana.

   Próbowaliśmy na ten temat porozmawiać z Bogdanem Jeżem, ale mimo kilku telefonicznych kontaktów z jego sekretariatem, nie udało się nam umówić na spotkanie. - Pan prezes bardzo dużo jeździ w sprawach służbowych - powiedziała miła pani. - Przekażę mu informację, że pan prosi go o telefoniczny kontakt.

   - Wielu z nas ma wyroki sądowe w kieszeni, ale z ich egzekucją komorniczą są problemy - mówi jeden z mężczyzn zatrudniony do niedawna w Limanowiance. - Firma, która przejęła majątek spółdzielni, powinna na równi z nią odpowiadać za jej zobowiązania. A przecież długi wobec pracowników zawsze powinny być regulowane w pierwszej kolejności. Nas nie interesują zawirowania towarzyszące likwidacji spółdzielni, spory, czy to się odbyło zgodnie z ustalonymi prawem procedurami. Nas interesuje to, żebyśmy wreszcie uzyskali swoje pieniądze, ponieważ wielu z nas brakuje środków do życia.

   Na temat kupna majątku Limanowianki, obecnego funkcjonowania zakładu, należności wobec wielu ludzi i innych firm, dociera do nas szereg sprzecznych informacji. Po Limanowej krążą listy, w których różne grupy ludzi wzajemnie się oskarżają. Kto ma rację w tych sporach? Na razie nie wiemy. O tym postaramy się napisać w osobnej publikacji. Początek strony

 

 

Piotr Gryźlak

Źródło:  Dziennik Polski, 12.04.2002 r.

 

Nie podaruję

         - Trudno darować prawie 8 tysięcy złotych za taką harówkę - mówi Stefania Kuna. Wczoraj, wraz z ośmioma innymi byłymi pracownikami Spółdzielni Inwalidów Limanowianka czekała w Sądzie Rejonowym w Limanowej na rozpoczęcie rozprawy.

        Inwalidzi pozwali znajdującą się w likwidacji spółdzielnię o zapłatę wynagrodzenia, zasiłku wychowawczego i odszkodowanie. W przypadku Stefanii Kuna chodzi o prawie 8 tys. zł: wynagrodzenie za okres od czerwca do sierpnia ub. r., nagroda jubileuszowa za 45 lat pracy i odprawę emerytalną.

        Pani Stefania wie w jakiej sytuacji finansowej jest spółdzielnia Limanowianka, w likwidacji, ale z walki o swoje pieniądze nie myśli rezygnować.

        - Tyle lat tak ciężkiej pracy za takie marne pieniądze - mówi. - Pracowałam w papierni na zszywarce, robiło się w zimnie, na stojąco, proszę zobaczyć jakie mam żylaki.

        W wydziale cywilnym SR w Limanowej rozpatrywano wczoraj jeszcze dwa inne pozwy przeciwko Limanowiance. Beata T. wystąpiła o wypłatę odprawy, a Władysław F. i Genowefa W. o wypłatę dodatku wyrównawczego.Początek strony

        Limanowianka z reguły przegrywa te procesy i wtedy inwalidzi idą z wyrokiem do komornika.

Henryk SZEWCZYK

Źródło:  „Gazeta Krakowska”,  Czwartek, 11 kwietnia 2002 r.

 

Powrót do strony głównej POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ Powrót na stronę główną

Początek stronyPoczątek stronyINTERNET dla NIEPEŁNOSPRAWNYCH - IdN1Strona wyróżniona przez serwis NonProfit.pl