Powrót do strony głównej POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ Powrót na stronę główną

Zmarnowana „Szansa”

LIMANOWA. Sprawa „Limanowianki” i firmy „Igell”

 

Wczoraj (11.02.2004 r.) w Sądzie Rejonowym kontynuowana była rozprawa przeciwko czterem osobom, którym prokurator zarzuca m. in. oszustwa, wyłudzenie mienia znacznej wartości, naruszenie praw pracowniczych, potwierdzanie nieprawdy.

Rzecz dotyczy właściciela firmy „Igell”, który w grudniu 2001 roku nabył nieruchomości od likwidatorek Spółdzielni Inwalidów „Limanowianka” i przejął znaczną część pracowników. Wczoraj wyjaśnienia składało kilku świadków.

Jako pierwszy zeznawał komornik Sądu Rejonowego w Limanowej, który już na wstępie zaznaczył, że nie pamięta wielu faktów dotyczących tej sprawy, bowiem w jego dokumentach znajduje się kilkaset tytułów egzekucyjnych skierowanych przeciwko „Limanowiance” i zakładowi „Igell”. I rzeczywiście, na wiele pytań sędziego, prokuratora, adwokatów i oskarżycieli posiłkowych, urzędnik państwowy odpowiadał: nie pamiętam, nie jestem pewny, nie wiem, być może, ale to było dawno.

Świadek potwierdził, że B. J. przekazał mu na zaspokojenie roszczeń wierzycieli kilkaset tys. zł, ale nie wie, kto otrzymał te pieniądze. Mówił też o licytacjach nieruchomości. Obecnie z kilku obiektów pozostał tylko jeden niesprzedany (dawna papiernia w Sowlinach). Pozostałe trafiły do nowych nabywców. Pieniądze zostały rozdysponowane tylko wśród tych osób, które uczestniczyły w egzekucjach, były wpisane do ksiąg wieczystych.

Wczoraj stawił się też pracownik krakowskiego Oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Składał obszerne wyjaśnienia, mimo że w innym postępowaniu karnym związanym z tą sprawą, jest osobą podejrzaną o niedopełnienie i przekroczenie obowiązków służbowych.

Przedstawiciel PFRON zajmował się wnioskiem B. J. o dofinansowanie - z programu „Szansa” - jego przedsięwzięć w Limanowej. Miała to być kwota 3 mln zł. Jak się okazuje, formalnie sądeczanin nie mógł skorzystać z tego źródła, bowiem przeznaczone było ono tylko dla zakładów pracy chronionej, a jego firma takiego statusu nie posiadała. O przyznaniu wsparcia zadecydowali: pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych i członkowie Rady Nadzorczej PFRON w Warszawie.

Świadek podkreślił, że wykonywał opinię do tego wniosku. Po wizji lokalnej, po sprawdzeniu dokumentów, bilansów przedsiębiorstwa „Igell”, które zatrudniało zaledwie 18 osób, a kupowało spółdzielnię mającą ponad 200 pracowników, przedstawiciel funduszu wydał negatywną ocenę, przedkładając szereg warunków, które trzeba spełnić, żeby móc otrzymać pomoc z „Szansy”. Te wymogi nie zostały wypełnione. Nikt nie zweryfikował też możliwości finansowych pana J. Skończyło się tylko na odebraniu od niego oświadczenia, że ma odpowiednie środki finansowe.

Mimo to Zarząd PFRON w Warszawie polecił krakowskiemu Oddziałowi przyjąć ten wniosek do realizacji. W sumie B. J. otrzymał z przyznanej mu kwoty 314 tys. zł zwrotu za wykonane prace remontowo-budowlane i ok. 497 tys. zł z tytułu zakupu maszyny poligraficznej. Kolejnych transz już nie było, ale Zarząd PFRON anulował oskarżonemu ok. 500 tys. zł należności, które miał on wpłacić z tytułu zobowiązań przejętych od „Limanowianki”.

(pg)

 

Źródło: Dziennik nowosądecki, 12-02-2004 r. (Dodatek Sądecki)

 

Początek strony

 

 

Powrót do strony głównej POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ Powrót na stronę główną