POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ Powrót na stronę główną

Oskarżone likwidatorki

LIMANOWA, NOWY SĄCZ. „Limanowianka” w sądzie

 

   Wczoraj tj. 9 października 2003 r. Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu przyjęła ostateczną wersję aktu oskarżenia przeciwko trzem byłym likwidatorkom Spółdzielni Inwalidów „Limanowianka”. Zarzuca się im niedopełnienie obowiązków przy sprzedaży majątku tej firmy, łamanie praw pracowniczych w sposób złośliwy i działanie na szkodę wierzycieli. W najbliższych dniach ten dokument zostanie przesłany do Sądu Rejonowego w Limanowej.

   Na temat procesu likwidacji i upadku „Limanowianki” pisaliśmy w ostatnich dwóch latach wielokrotnie. Przedstawialiśmy głównie tragedię byłych pracowników tej spółdzielni, w większości osób niepełnosprawnych. Pracę straciło, bowiem ok. 270 osób. Wiele z nich do dziś nie może odzyskać zaległych wynagrodzeń i innych świadczeń, choć mają w ręku sądowe wyroki i nakazy komornicze.

   Śledztwo przeciwko byłym trzem likwidatorkom trwało ponad rok. Przypomnijmy, że spółdzielnia będąca zakładem pracy chronionej, została dwa lata temu decyzją walnego zgromadzenia postawiona w stan likwidacji. Trzy panie, które wcześniej stanowiły jej zarząd, zostały likwidatorkami. 20 grudnia 2001 r. sprzedały znaczną część majątku „Limanowianki” właścicielowi sądeckiej firmy „Igell”. Ten zaś nie wypłacił wszystkich należności, które wynikały z umowy.

   Prokurator oskarża trzy likwidatorki o popełnienie trzech przestępstw:

   * niedopełnienie swoich obowiązków przy sprzedaży nieruchomości, maszyn i materiałów należących do „Limanowianki”
      (art. 296, par. 3 kodeksu karnego),

   * łamanie praw pracowniczych w sposób złośliwy (art. 218, par. 1 k. k.),

   * działanie na szkodę wierzycieli spółdzielni (art. 302, par. 1 k. k.).

 

   - Uważamy, że oskarżone swoimi decyzjami spowodowały straty w „Limanowiance” wartości, co najmniej 2 mln zł - powiedział nam wczoraj naczelnik Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Jerzy Balicki.

  - Podpisały umowę sprzedaży nieruchomości za 1 mln zł. Właściciel firmy „Igell” zapłacił zaledwie 300 tys. zł, 700 tys. nigdy nie uiścił.

    Później zostały mu sprzedane jeszcze maszyny, za które spółdzielnia nigdy nie otrzymała pieniędzy. Łącznie obliczamy, że z tego tytułu zaległości wynosiły ok. 1,5 mln zł.

    Ponadto, naszym zdaniem, panie swoimi błędnymi decyzjami spowodowały, że trzeba było 500 tys. zł oddać Państwowemu Funduszowi Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, bowiem wycofały się z realizacji programu naprawczego.

    Likwidatorki wykazały się niegospodarnością i nieudolnością. Kierowanie zakładem pracy je po prostu przerosło. Uważam, że trzeba było znacznie wcześniej rozpocząć postępowania układowe z wierzycielami, ogłosić upadłość firmy. Wówczas sytuacja byłaby lepsza. Ponadto wybór osoby, która kupiła nieruchomość, był zły. Panie nie sprawdziły wiarygodności tego przedsiębiorcy. Skutek - całkowity upadek firmy.

   Za przestępstwo z art. 296 par. 3 grozi kara od 1 do 10 lat pozbawienia wolności. Pozostałe dwa zarzuty są zagrożone niższymi sankcjami. Złośliwe łamanie praw pracowniczych polegało na tym, że likwidatorki dowolnie ustalały, komu z pracowników wypłacić świadczenia, komu nie. Ponadto zarzucono im też nierówne traktowanie wierzycieli.

 

Przedsiębiorca za kratkami

    Od prawie roku w areszcie siedzi sądecki przedsiębiorca, właściciel firmy "Igell". Razem z nim oskarżonych zostało dwoje jego współpracowników. Biznesmenowi przedstawiono aż jedenaście zarzutów, z których najważniejsze to przestępstwa z art. 286 kodeksu karnego - oszustwa i art. 294 - wyłudzenie mienia znacznej wartości. Chodzi m. in. o wyłudzenie dotacji z PFRON w wysokości 3 mln zł w oparciu o przedstawione przez niego nierzetelne dokumenty, nieuregulowanie swoich należności wobec „Limanowianki”, ponadto działanie na szkodę spółki „Woodex” w Łupkowie koło Komańczy - straty w wysokości 728 tys. zł, oszustwa bankowe na ponad 750 tys. zł, wyłudzenie zwrotu podatku VAT z Urzędu Skarbowego. Akt oskarżenia wpłynął w lipcu do Sądu Rejonowego w Limanowej. Za popełnione przestępstwa grozi kara od 1 do 10 lat pozbawienia wolności. Proces jeszcze się nie rozpoczął.

 

PFRON OSOBNO

    Do osobnego postępowania została wyłączona sprawa Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Jednemu z pracowników krakowskiego oddziału postawiono zarzut przekroczenia uprawnień, niedopilnowania obowiązków przy przydziale dotacji i ich rozliczeniu. Podejrzanymi w tej sprawie mogą zostać jeszcze inne osoby, w tym z PFRON w Warszawie.

(P.G.)

 

Dziennik Polski z 9 października 2003 r. (Dodatek Sądecki)

 

Powrót do strony głównej POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ Powrót na stronę główną